''Pieles'' aka ''Skins'', reż. Eduardo Casanova - recenzja

|
Kamil Bogdański

W swym pełnometrażowym debiucie fabularnym, 26-letni, pochodzący z Madrytu twórca, podejmuje się tematyki mocno z pozoru wyeksploatowanej. Robi to jednak z ogromnym wyczuciem, świadomie kreśląc filmową rzeczywistość grubą kreską; jednostkowe dramaty podszyte są w "Pieles" czarnym jak smoła humorem sytuacyjnym - tyleż kontrowersyjnym, co przewrotnym.
Sama fabuła to zbiór kilkunastu (kilkudziesięciu) krótkich scenek, zmontowanych właściwie w przypadkowej kolejności, nie zawsze z zachowaniem czasowej chronologii. Każda z nich przedstawia losy bohaterów, którzy cierpią z powodu zniekształcenia własnej fizjonomii. Dostajemy zatem niewidomą (czy raczej - pozbawioną oczu) Laurę świadczącą usługi seksualne w wystylizowanym na Wesa Andersona burdelu zarządzanym przez 29-letnią karlicę w ciele nastolatki, kobietę w ciąży cierpiącą na achondroplazję, mężczyznę z oszpeconą twarzą (w tej roli model Jon Kortajarena), kobietę z zamienionymi (sic!) otworami przewodu pokarmowego, czy w końcu - 17-latka z fetyszem apotemnofilii, który czerpie "przyjemność" z amputacji własnych kończyn.


Filmową diegezę wypełniają głównie odcienie różu i fioletu, co podkreślać ma niejako odrealnienie, bajkowość całej historii. Ale „Pieles”, mimo przerysowanych zdarzeń, przeestetyzowania i różowej dominanty, jest tak naprawdę historią mocno osadzoną w naszej rzeczywistości, niezwykle przy tym uniwersalną - opowiada bowiem o ponadczasowych ludzkich pragnieniach: poszukiwaniu szczęścia, miłości i własnego miejsca w świecie pozbawionym akceptacji, tolerancji i otwarcia na inność.
Jest „Pieles” także groteską, świadectwem indywidualnego głosu artystycznego, choć - czemu trudno się dziwić - niepozbawionego wyraźnego, obcego akcentu. Obok formuły horroru cielesnego rodem z wczesnych filmów Cronenberga, stylistyki Wesa Andersona (wszechobecna symetria, pastelowe barwy), otrzymujemy również gorzką komedię romantyczną i satyrę społeczną. O ile  jednak Cronenberg balansuje w swoich filmach na granicy transhumanizmu (posthumanizmu), zacierając granice między człowiekiem a syntetycznymi maszynami i technologią, o tyle u Hiszpana ciało stanowi raczej pewien wzorzec kulturowy, określa relacje w społeczeństwie, choć może być również - jak zaznacza sam autor -  ekskluzywnym towarem.


Eduardo Casanova okazuje się reżyserem bardzo świadomym swego warsztatu, sprawnie łączącym dramat i czarny humor nie tylko w jednej scenie, ale nawet w obrębie pojedynczego kadru. Mało tego - Hiszpan zdaje się nie mieć żadnych oporów w portretowaniu ludzkich, często skrajnych słabości: próżności, fobii, wstydu czy pragnień, efektem czego są sugestywne sceny, m.in. seksu analnego i homoseksualnej miłości (pojawia się także wątek pedofila i nieletniej prostytutki). Podobnie jak w produkcjach Kanadyjczyka Xaviera Dolana, u 26-latka z Madrytu w warstwie formalnej także wyczuwalne są silne wpływy popkultury i jej estetyki kiczu (Casanova zapoczątkował swój styl w krótkich formach wideo, pracując przy wielu teledyskach i reklamach).
"Komercyjny”, popowy pazur czuć zwłaszcza w soundtracku, złożonym ze staromodnych, popowych przebojów lat 60. i 70. Stanowią one zarówno autorski komentarz, jak i ironiczny kontrapunkt dla wydarzeń obserwowanych na ekranie.

"Pieles" jest kolejnym po "Baby Bump" Kuby Czekaja filmowym ewenementem, awangardą, w której rozmaite konwencje idealnie ze sobą współgrają. Każdy kadr pracuje na rzecz narracji i efektu groteskowości. I nawet jeśli efekt ten nie u każdego zostanie osiągnięty, to możecie mi wierzyć, że całość jest w stanie zaspokoić estetyczne potrzeby nawet najbardziej wymagających widzów.


 ***

Obsada: Ana Polvorosa, Candela Pena, Carmen Machi, Macarena Gomez, Secun de la Rosa
Scenariusz i reżyseria: Eduardo Casanova
Producenci: Carolina Bang, Kiko Martinez, Alex de la Iglesia
Zdjęcia: Jose Antonio Munoz Molina
Scenografia: Idoia Esteban
Kostiumy: Carolina Galiana
Muzyka: Angel Ramos
Produkcja: Hiszpania, 2017
Czas trwania: 77 minut

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Featured Post

''Suspiria'' (2018), reż. Luca Guadagnino - recenzja

Przynajmniej raz w roku ma miejsce premiera filmu, który dzieli krytyków oraz widownie na dwa przeciwstawne obozy. Ci pierwsi zazwyczaj wyc...

Popularne posty

(C) Copyright 2018, All rights resrved Poza Kadrem. Template by colorlib