Najnowszy serial stacji USA Network ("Mr. Robot") stanowi przykład nietypowego kryminalnego thrillera. Choć wszystko zaczyna się od morderstwa, nie ma w nim klasycznej zagadki i żmudnego śledztwa, bowiem sprawcę znamy już od początku. Każdy wie, co się stało, ale nikt nie wie dlaczego.
Pilot szybko daje nam do zrozumienia, z jaką produkcją będziemy mieć styczność: mroczną, bezpardonową, nastawioną na psychologizację postaci i emocjonalną ekspresję.


Główną bohaterką tego 8-odcinkowego mini-serialu luźno opartego na powieści Petry Hammesfahr jest Cora Tannetti (świetna w tej roli Jessica Biel). Punkt wyjścia dla fabuły stanowi zbrodnia popełniona przez kobietę w miejscu publicznym pod wpływem silnego impulsu, na oczach kilkudziesięciu świadków (w tym także dzieci). Mimo, że ona sama nie jest świadoma, dlaczego dopuściła się tak bestialskiego czynu, to bez chwili wahania przyznaje się do winy (rezygnuje nawet z pomocy adwokata), przez co zostaje skazana na dożywocie. 
Pierwsze dwa odcinki rzucają delikatne światło na złożoną sytuację tytułowej bohaterki. Przedstawione zostają sceny związane zarówno z dochodzeniem do motywów zabójstwa przypadkowego mężczyzny, jak i te stricte retrospekcyjne, dotyczące jej skomplikowanego dzieciństwa. Przeplatające się ze sobą wątki religijne i społeczne, zaczynają ujawniać nawarstwiające się przez lata tajemnice związane z rodzinną przeszłością. Elementem istotnym z punktu widzenia interpretacji, okazuje się sfera psychologiczna bohaterki, a konkretniej dochodzące do głosu traumy, które wypierane przez lata ze świadomości, w końcu znalazły swoje ujście (kobieta wychowywana była przez religijnych fanatyków i padła ofiarą molestowania seksualnego). 
W tym serialowym świecie każdy zdaje się mieć coś na sumieniu - zarówno mąż Cory - Mason (Christopher Abbott), jak i prowadzący sprawę detektyw, Harry Ambrose (Bill Pullman). Pierwszy z mężczyzn to z pozoru typowy "everyman" - kochający mąż i ojciec. Ten drugi jest postacią znacznie bardziej złożoną, targaną wewnętrznymi problemami (również rodzinnymi). Jako jedyny nie wierzy w przypadkowość zbrodni i usiłuje za wszelką cenę dociec, jaki głęboko skrywany motyw się za nią kryje. Bohater, wyglądający jak podstarzały śledczy z bagażem życiowym, idealnie wpasowuje się w ten serialowy krajobraz.


Jestem niezmiernie ciekaw, w którym kierunku podąży fabuła kolejnych sześciu odcinków. Na pierwszy rzut oka to historia jakich wiele, ale przez granie gatunkowymi schematami, ma ona w sobie coś intrygującego; skłania widza do szukania odpowiedzi i zastanowienia się nad motywami postępowania głównej bohaterki. Narracja toczy się niespiesznym rytmem, karty odkrywane są bardzo powoli, ale twórcy pieczołowicie budują soczystą atmosferę poprzez namnażanie kolejnych tropów, obiecując przy tym wymagającą rozrywkę, opartą przede wszystkim na wiarygodnym rysie psychologicznym ekranowych postaci.
Czy "The Sinner" szczodrze wynagrodzi te narastające z każdym odcinkiem oczekiwania? Miejmy nadzieję.


***

Nowe odcinki mają swoją premierę w każdą środę na antenie USA Network. Producentami wykonawczymi są: Derek Simonds oraz Jessica Biel. Za kamerą pilota stanął Antonio Campos ("Christine", "Afterschool").

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Featured Post

''Suspiria'' (2018), reż. Luca Guadagnino - recenzja

Przynajmniej raz w roku ma miejsce premiera filmu, który dzieli krytyków oraz widownie na dwa przeciwstawne obozy. Ci pierwsi zazwyczaj wyc...

Popularne posty

(C) Copyright 2018, All rights resrved Poza Kadrem. Template by colorlib