''Blade Runner 2049'', reż. Denis Villeneuve - recenzja

|
Kamil Bogdański
 


Kiedy w 2013 roku, Denis Villeneuve wkroczył do kin ze swoim "Labiryntem", nikt zapewne nie przypuszczał, że parę lat później - już jako jeden z największych pupilków Hollywoodu - podejmie się on wyzwania niemal niemożliwego: zmierzenia się z kontynuacją otoczonego ogromnym kultem  hitu science fiction sprzed lat. Obawy o ten projekt od początku były jednak zasadne, tym bardziej, że gatunek ten w ostatnich latach nie miał łatwo - doczekał się przecież wielu niefortunych prób przywrócenia blasku kultowym już klasykom. Wystarczy wspomnieć tu chociażby o nowej serii Terminatora, amerykańskim remake'u "Ghost in the Shell" czy o "Obcym: Przymierzu". Wszystkie te filmy okazały się artystycznymi i finansowymi klapami, gdyż zabrakło im tego jednego, najważniejszego składnika - serca.  Na szczęście, kanadyjski reżyser, swoim poprzednim filmem - "Nowy Początek", opowiadającym historię doktor lingwistyki, która zbudowała strukturę języka w celu porozumienia się z Obcymi,  udowodnił, że posiada odpowiednią wrażliwość i potrafi wycisnąć z widza emocje, bazując w głównej mierze na sugestywnym klimacie i subtelnych środkach filmowych. Dało to milionom widzom na całym świecie nadzieję na godną kontynuację legendarnego przecież w wielu kręgach filmu. I rzeczywiście - "Blade Runner 2049" to produkcja niezwykle udana; jawiąca się jako wysokobudżetowe kino kontemplacyjne, zrealizowane wg gatunkowego klucza (transhumanizm, post-apokalipsa, technologizacja), a dodatkowo podszyte autorską wrażliwością twórcy bardzo świadomego swoich możliwości. To kontynuacja dumnie rozbudowująca legendarne uniwersum, odpowiadająca na wiele pytań zadanych przez Scotta 35 lat temu, a ponadto - stawiająca także mnóstwo własnych. 


Głównym bohaterem "2049" jest oficer LAPD - K. (Ryan Gosling), którego zadaniem jest - podobnie jak w przypadku Ricka Deckarda (Harrison Ford) -  śledzenie i "likwidowanie" replikantów. O ile jednak Scottowi udawało się uniknąć odpowiedzi na pytanie, czy jego bohater jest replikantem, o tyle Villeneuve mówi nam o tym wprost już w pierwszych minutach filmu. Bohater grany przez Ryana Goslinga zmaga się ponadto z pytaniami o własną tożsamośc i pragnieniem zbudowania "prawdziwej" relacji z kobiecym hologramem - Joi (Ana de Armas) - usposobieniem systemu operacyjnego z "Her" Spike'a Jonze'a.
Równie wyraziście przedstawiony został drugi plan: zarówno Sylvia Hoeks, wcielająca się w postać zimnokrwistego androida o głębokim, przeszywającym spojrzeniu i Jared Leto - nieugięty naukowiec, którym kieruje ludzkie marzenie o tworzeniu i przejęciu  funkcji boga, występujący jako kontynuator planu genialnego Tyrella. Nie zawodzi również podstarzały Rick Deckard, którego powrót przed kamerę jest bardzo istotny dla fabuły. Harrison Ford, chociaż nie gra tu pierwszych skrzypiec, przekonująco sportretował podstarzałego łowcę androidów. Wszyscy bohaterowie, zarówno K., jak i Deckard oraz Saper Morton (Dave Bautista), spędzają czas głównie na rozdrapywaniu koszmaru życia w pustce. Z tego właśnie względu, "Blade Runner 2049" to film w ogromnej mierze o samotności i poszukiwaniu celu życia w świecie zdominowanym przez technologie i sztuczną inteligencję; świecie pełnym ludzi, a jednocześnie pozbawionym emocji, życia.


Cała fabuła zostaje jednak szybko zepchnięta na drugi plan, ustępując miejsca audiowizualnej orgii kolorów, świateł i dźwięków. Należy pamiętać, że "Łowca Androidów" zapisał się w historii kina nie tylko ze względu na podejmowaną wówczas oryginalną tematykę, czy wykorzystanie sztafażu kina noir w celu przedstawienia dystopijnej wizji science fiction, ale także (a może przede wszystkim?) dzięki zastosowaniu prawdziwej scenografii, fizycznych modeli, makiet i miniatur. Kontynuacja świadomie podąża śladem swojego poprzednika, ograniczając ilość komputerowych efektów specjalnych właściwie do minimum. Los Angeles znane z oryginału, skąpane było w strugach deszczu, natomiast sequel idzie krok dalej - w trakcie filmu przemierzamy rozmaite lokacje, od śnieżnych pustkowi, przez pustynię skażoną radioaktywnym promieniowaniem, po laboratoria koncernu, a nawet prowincjonalne farmy. Świat roku 2049 jest zarazem brudny i estetyczny, ciepły i zimny, bezduszny, a jednak niezwykle emocjonalny. Kontrasty te podkreślone zostają dodatkowo przez hiperbolizację społecznych podziałów - z jednej strony dostajemy uliczny przepych, biedę i ubóstwo, z drugiej - neony, ogromne cyfrowe hologramy i nowoczesne, sterylne wnętrza.
"Blade Runner 2049" pod względem formy jest więc audiowizualną perełką. Zarówno fantastyczne zdjęcia trzynastokrotnie nominowanego do Oscara Rogera Deakinsa - szerokie, przestrzenne, pełne oddechu, jak i znakomita muzyka duetu Hans Zimmer / Benjamin Wallfisch - pulsująca, syntetyczna, będąca doskonałą imitacja motywu Vangelisa - to istotne elementy, które składają się na tożsamość tej opowieści. 


"Blade Runner 2049" wyznacza nowe standardy zarówno dla kina science fiction, jak i dla hollywoodzkich blockbusterów. Jest to bowiem widowisko bardzo specyficzne - trwające blisko 3 godziny, powolne, kontemplacyjne, powściągliwe, ze scenami akcji w ilości jak na lekarstwo, a jednak przykuwające do ekranu i trzymające w napięciu.
Villeneuve jednocześnie sięga pamięcią wstecz, ale także spogląda w przyszłość, prezentując nową jakość gatunkowego kina. Sequel legendarnego "Łowcy Androidów" jest równie wizjonerski, jak w swoich czasach wizjonerski był pierwowzór Scotta. Dostaliśmy kino science fiction na miarę naszych czasów - wizualnie olśniewające, zapierające dech w piersiach i angażujące emocjonalnie, ze świetnie zainscenizowanymi scenami i masą nowych pytań o granice człowieczeństwa, o naszą przyszłośc i moralność. To produkcja, która dostarcza niesamowitych przeżyć i intensywnego kinowego doświadczenia. Właśnie dla takich filmów powstało kino. 


Film obejrzany w:
 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Featured Post

''Suspiria'' (2018), reż. Luca Guadagnino - recenzja

Przynajmniej raz w roku ma miejsce premiera filmu, który dzieli krytyków oraz widownie na dwa przeciwstawne obozy. Ci pierwsi zazwyczaj wyc...

Popularne posty

(C) Copyright 2018, All rights resrved Poza Kadrem. Template by colorlib