''Thelma'', reż. Joachim Trier - recenzja

|
Kamil Bogdański

Po świetnie przyjętym anglojęzycznym filmie "Głośniej od bomb", reżyser Joachim Trier powrócił na stare śmieci, kręcąc wielowarstwową historię coming-of-age osadzoną w konwencji paranormalnego dreszczowca; historię o grzechu, rozbudzanej seksualności i wychodzeniu z kręgu religijnego konserwatyzmu, w której emocjonalna powściągliwośc idzie w parze z hipnotyzującą warstwą audiowizualną. 


Film otwiera niepokojąca scena, w której ojciec (Henrik Rafaelsen) wraz ze swoją córką, przechodzą przez zamarznięte jezioro, strzepując z siebie resztki śniegu. Mężczyzna trzyma w ręku karabin, którym chwilę później wyceluje w stronę stojącego w oddali jelenia, a w ostateczności - w bezbronne dziecko. Tym dzieckiem jest Thelma (zjawiskowa Eili Harboe), którą - już jako dorosłą - poznajemy w kolejnej scenie. Dziewczyna przyjechała właśnie na studia do stolicy. Wychowana w izolacji przez konserwatywnych rodziców na pobożną chrześcijankę z mocno zakorzenionym kodeksem moralnym, błąka się po college'u jak prymitywny mały upiór, przywołując na myśl bohaterkę jednego z filmów Briana De Palmy. Dziewczyna szybko jednak zerwie z drzewa Zakazany Owoc i pod wpływem nowo poznanej studentki - Anny (Okay Kaya), ulegnie pierwszym grzesznym pokusom, które staną się katalizą dla tajemniczych, paraliżujących jej ciało ataków. To, co na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło zwyczajnym epileptycznym napadem, doprowadzi do ujawnienia szokującej, rodzinnej tajemnicy. Tym sposobem, z pozoru błahe kino inicjacyjne o seksualnym przebudzeniu, ewoluuje w paranormalny body horror (czy może raczej mental horror?) o psychologicznym podłożu, naznaczony tragedią z przeszłości. Oto lęki, które symbolicznie rozbudzone zostały w prologu, a następnie podsycone seksualną fascynacją wobec pięknej nieznajomej, zaczną od tej chwili odbijać się szerokim echem na życiu bohaterki.


Joachim, podobnie jak Lars von Trier (zbieżnośc nazwisk przypadkowa) w swojej "Melancholii", podwaja symbolikę biblijną, przeplata realistyczne sekwencje filmu magicznymi obrazami, skutecznie zasiewając w widzu ziarnko niepokoju i budując poczucie bliżej nieokreślonego zagrożenia. Reżyser zagląda do podświadomości swojej bohaterki, ale tym samym nie ma zamiaru bawić się w domorosłego Freuda. Mentalne projekcje (w jednej ze scen, Thelma zostaje uwięziona pod powierzchnią basenu, który jawi się jako odwrócony zbiornik; w innej zaś - w momencie fizycznego zbliżenia z Anną, z gardła dziewczyny wypełzać zaczyna wąż) służą mu raczej jako pretekst do przeprowadzenia wiwisekcji niejednoznacznej relacji dziecka z rodzicami; relacji naznaczonej traumą i represyjnym wychowaniem.  
Narracja przez większośc czasu snuta jest niespiesznie, bo Trier długo zwleka z odpowiedzią na stawiane przez siebie pytania, ale kiedy najważniejsze karty zostają już odkryte (bieżące wydarzenia przeplatane są scenami retrospekcji), okazuje się, że wydarzenia, których doświadczała Thelma, mają związek z parapsychologicznym "darem". Dziewczyna, za jego pomocą, podświadomie, niezależnie od własnej woli, może wpływać na najbliższe otoczenie. Dar ten przyczynił się przed laty do podwójnej tragedii, którą przez cały ten czas starano się przed nią zataić, a której to skutki zaczynają wychodzić właśnie na jaw.


Norweski kandydat do Oscara to przykład autorskiego kina ze Skandynawii, które wciąż nieśmiało, choć z wielką nadzieją i równie sporym potencjałem, sięga po konwencje science fiction w celu opowiedzenia angażującej, niejednoznacznej historii. Sam scenariusz bywa miejscami skrótowy, ale w żadnym stopniu nie przeszkadza to budowanej na ekranie przez prawie dwie godziny dramaturgii, bo Norweg unika popadania w banał, skutecznie wodzi widza za nos i co chwile pieści jego zmysły plastycznym przerywnikiem, czarując przy tym subtelnym aktorstwem, równie delikatną ilustracją muzyczną oraz seksualnym napięciem. Wszystko to składa się na niezwykle angażujący, zmysłowy seans, który pozostaje w głowie widza jeszcze na długo po pojawieniu się na ekranie napisów końcowych.



1 komentarz:

Featured Post

''Suspiria'' (2018), reż. Luca Guadagnino - recenzja

Przynajmniej raz w roku ma miejsce premiera filmu, który dzieli krytyków oraz widownie na dwa przeciwstawne obozy. Ci pierwsi zazwyczaj wyc...

Popularne posty

(C) Copyright 2018, All rights resrved Poza Kadrem. Template by colorlib