Rok 2017 za nami. To doskonały moment na podsumowanie sytuacji kinowej z perspektywy ostatnich dwunastu miesięcy. Cieszy fakt, że z roku na rok ilość ciekawych filmów wzrasta - zmienia się świadomość publiki, zmieniają się gusta, kształtują nowe konwencje. Rok 2017 zaowocował mnóstwem intrygujących produkcji na styku gatunków, dostaliśmy też parę udanych sequeli i autorskiego kina z Europy. Mówiąc krótko - na nudę nie mogliśmy narzekać.
Od 1 stycznia, kino odwiedziłem 74 razy, łącznie obejrzałem blisko 400 filmów. 7 z nich wystawiłem ocenę 9 (rewelacyjny), 63 otrzymało notę bardzo dobrą (8), z kolei 111 ocenę dobrą (7). Było też parę srogich rozczarowań, filmów poniżej oczekiwań lub totalnych nieporozumień, o których raczej nie chcę pamiętać.

Tegoroczne zestawienie najlepszych filmów, w porównaniu do ubiegłorocznych, będzie nietypowe. Wybrane produkcje podzieliłem na trzy grupy: złotą, srebrną i brązową piątkę. Złota piątka zawiera w sobie 5 najlepszych filmów spośród tych, które oceniłem na 9 lub 10, srebrna piątka - analogicznie - 5 sposród ocenionych na 8, brąz przyznałem natomiast najlepszym produkcjom "siódemkowym". Poznajcie zatem zestawienie "best of the best":



ZŁOTA PIĄTKA


BLADE RUNNER 2049 

reż. Denis Vileneavue


Od momentu ogłoszenia przez Warner Bros. planów realizacji sequela hitu sprzed lat w reżyserii Ridleya Scotta, Internet zasypywały kolejne fale nieprzychylnych głosów. I mimo, że i ja miałem wobec tej produkcji pewne obawy, to na planie przedsięwzięcia znalazła się na szczęście paczka uzdolnionych filmowców: reżyser Denis Villeneuve, operator Roger Deakins i współautor oryginalnego skryptu - Hampton Fancher, którzy wspólnymi siłami dostarczyli dzieło kompletne, angażujące i - co chyba najważniejsze - artystycznie spełnione.

 

DUNKIERKA

reż. Christopher Nolan


Kosztująca bagatela 300 milionów dolarów "Dunkierka" to wojenne widowisko wznoszące filmowe doświadczenie na zupełnie nowy poziom. Fabularna rekonstrukcja jednej z najbardziej dramatycznych operacji II wojny światowej zachwyca formalno-estetycznym pietyzmem, narracyjnym rozmachem (3 płaszczyzny czasowe) i operatorską brawurą (całośc nakręcono kamerami IMAX!). Dodajmy do tego młodą obsadę złożoną właściwie z samych naturszczyków, minimalną ilość zastosowanych efektów specjalnych oraz niepokojący lejtmotyw spod batuty Hansa Zimmera, a otrzymamy kolejny dowód na niezwykły zmysł Christophera Nolana do poruszania się w filmowej materii.

 

 BRAWL IN CELL BLOCK 99

reż. S. Craig Zahler


"Brawl in Cell Block 99" jak na duchowego spadkobiercę kina eksploatacji przystało, nie jest pozycją dla każdego. Reżyser S. Craig Zahler snując swą opowieść, nie bierze jeńców i nie idzie na kompromisy; przy akompaniamencie łamanych kości i miażdżonych nogą czaszek, ukazuje osobistą podróż bohatera po nagłębszych kręgach piekielnych, w głąb podziemnej krainy bezprawia i sadystycznych metod systemu penitencjarnego. Wisienką na torcie jest aktorstwo Vince'a Vaughna, który daje tu bez wątpienia najlepszy aktorski popis w całej swojej dotychczasowej karierze. Przed seansem pamiętajcie o zapięciu pasów.

 

KRÓL ROZRYWKI

reż. Michael Gracey


Największe filmowe zaskoczenie ubiegłego roku. Michael'owi Gracey niespodziewanie udało się przeskoczyć poprzeczkę postawioną przez mocno, moim zdaniem, przehajpowany "La La Land" Damiena Chazelle. I mimo, że "Król rozrywki" nie ma co liczyć na równie spektakularny sukces komercyjny, dla mnie jest to musical wręcz doskonały - znakomicie zainscenizowany i żywiołowy, który dumnie hołduje wizji P. T. Barnuma (historię oparto na biografii tej ekscentrycznej osobistości), urzeczywistniając tym samym jego ideę olśniewającego widowiska.


SREBRNA PIĄTKA



LOGAN

reż. James Mangold


Nihilistyczne, brudne, łamiące wszelkie prawa konwencji kino superbohaterskie dla dorosłych, a zarazem ostatni film z serii o Rosomaku, stanowiący godne pożegnanie Hugh Jackmana z tą ikoniczną rolą. James Mangold konsekwentnie przełożył autorską wizję na filmowe realia, osadzając historię dwójki (no dobra - trójki) X-Menów w świecie niemal postapokaliptycznym, przesiąkniętym westernowym klimatem i surową wręcz brutalnością. Wszystkie elementy, o odmiennej z pozoru estetyce, na ekranie niesamowicie dobrze się ze sobą kleją, tworząc jedną z najoryginalniejszych produkcji roku A.D. 2017 - odpowiednio wyważoną pod kątem emocji, efektowności i fabularnej dramaturgii.

  

THELMA

reż. Joachim Trier


Po świetnie przyjętym anglojęzycznym filmie "Głośniej od bomb", reżyser Joachim Trier powrócił na stare śmieci, kręcąc wielowarstwową historię coming-of-age osadzoną w konwencji paranormalnego dreszczowca; historię o grzechu, rozbudzanej seksualności i wychodzeniu z kręgu religijnego konserwatyzmu, w której emocjonalna powściągliwośc idzie w parze z hipnotyzującą warstwą audiowizualną. Mimo na pozór wyeksploatowanej tematyki, Norweg unika jednak popadania w banał - skutecznie wodzi widza za nos, czarując przy tym subtelnym aktorstwem, seksualnym napięciem oraz aurą tajemnicy, unoszącą się nad życiem tytułowej bohaterki.


WOJNA O PLANETĘ MAŁP

reż. Matt Reeves


Znakomite zwieńczenie (niedocenionej niestety) trylogii małpiej sagi, stanowiącej jednocześnie reboot i prequel klasycznej serii sprzed lat opowiadającej o starciu inteligetnych małp z ostatnimi przedstawicielami ludzkiego gatunku. "Wojna..." to blockbuster niemal doskonały, epickie widowisko łączące w sobie wojenny rozmach z elementami współczesnego westernu. Film Matta Revesa to także (a może przede wszystkim?) świadectwo niebywałych osiągnięć w dziedzinie współczesnych efektów specjalnych - udzielający głosu (i fizjonomii!) postaci Ceasara, Andy Serkins, wzniósł tutaj opatentowaną przez siebie technikę performance capture na absolutne wyżyny.


UCIEKAJ

reż. Jordan Peele


Ten oryginalny, przewrotny horror (nazywany w środowiskach filmoznawczych mianem post-horroru), który na poły serio, a  na poły z przymrużeniem oka podejmuje się tematyki rasizmu, stanowi idealną propozycję dla wszystkich tych, którzy zdążyli już postawić krzyżyk na współczesnym kinie grozy. "Uciekaj!" to bowiem efektowny amalgamat gatunkowych konwencji i inspiracji, śmiejący się z samego siebie i modyfikujący znane chwyty na korzyść fabularnej dramaturgii i suspensu. To także kolejny po "The Witch", "Coś za mną chodzi" i "Babadooku" przykład artystycznej niezależności i świeżego podejścia do znanych (czy wręcz - skostniałych) gatunkowych rozwiązań.

 

A GHOST STORY

reż. David Lowery


"A Ghost Story" studia A24 nie bez powodu znalazło się w tym zestawieniu. Studio znane z emocjonalnych dramatów i z przewrotnej gry gatunkową ikonografią kina grozy, dostarczyło bodaj najskromniejszy film w swoim dorobku. Historia pary, której spokój zaburzony zostaje nagłym wypadkiem mężczyzny, to połączenie właściwie obu wymienionych estetyk - kameralnego kina kontemplacyjnego (slow cinema) oraz egzystencjalnego horroru podszytego goryczą i bólem (nie)przemijania. Całość urzeka autentycznością, wiarygodnym aktorstwem i nienachalną metafizyczną głębią. Przed seansem sięgnijcie po opakowanie chusteczek.



BRĄZOWA PIĄTKA

 

MIĘSO

reż. Julia Ducournau


Francuskojęzyczne, w pełni autorskie kino coming-of-age z elementami body horroru, w którym debiutująca na wielkim ekranie reżyserka -  Julia Ducournau - sprawnie posługuje się gatunkową metaforą kanibalizmu, kreśląc niejednoznaczny pejzaż podświadomości głównej bohaterki (świetna Garance Marillier). Całość, mimo niekoniecznie lekkostrawnego wydźwięku, silnie oddziałuje na widza - przede wszystkim za sprawą ascetycznych zdjęć Rubena Impensa, znakomitego popowo-elektronicznego soundtracku oraz sugestywnego aktorstwa.


PODWÓJNY KOCHANEK

reż. François Ozon


"Podwójny kochanek" François Ozona jest niczym filmowa autoterapia, zabawa największymi inspiracjami filmowymi wyciągniętymi wprost z podświadomości francuskiego reżysera. To kampowa, świadomie kiczowata, a na poły ironiczna opowieść o namiętnościach, pożądaniu i obsesji, zamknięta w estetyce powieści brukowej najgorszego sortu. Nie dajcie jednak zwieść się pozorom - pod stylistycznymi ćwiczeniami kryje się także emocjonujący thriller, który potrafi wciągnąć bez reszty za sprawą nieźle zbudowanej, piętrowej intrygi.

 

THOR: RAGNAROK

reż. Taika Waititi


Po "Spider-Man: Homecoming" zdecydowanie najzabawniejszy i najbardziej samoświadomy spośród ubiegłorocznych filmów superbohaterskich. Nowozelandzki reżyser - Taika Waititi, nadał serii o nordyckim bogu świeżości, której ta niewątpliwie przecież potrzebowała. Uniwersum w jego wydaniu  kipi zatem od cukierkowych kolorów, zabawnej interakcji między postaciami i niczym nieskrępowanej frajdy. Wisienką na torcie okazują się znakomity, autoironiczny Jeff Goldblum w roli gwiezdnego łotra i... przemawiający ludzkim głosem zielony olbrzym Hulk.

 

BABY DRIVER

reż. Edgar Wright


Niecodzienny sensacyjniak, łączący humor z musicalem i konwencję heist movie ze szczeniackim romansem. Edgar Wright, wykorzystując przeboje wyciągnięte z popkulturowej niepamięci widzów, podporządkowuje formę i treść muzyce - "Baby Driver" to szalona przejażdżka w rytm muzyki pop, która cieszy oko i podnosi poziom adrenaliny. Sporym atutem jest cała aktorska obsada, na czele ze świetym duetem - Anselem Elgortem i Lily James.


TWÓJ VINCENT 

reż. Dorota Kobiela, Hugh Welchman


Pokochana przez widzów na całym świecie polsko-brytyjska koprodukcja to pierwszy w historii film animowany stworzony techniką "olejną". Forma przypomina ożywione obrazy tytułowego mistrza impresjonizmu (65 000 klatek zostało ręcznie namalowanych przez 125 zawodowych malarzy!), a całość łączy w sobie elementy kryminału z wątkami biograficznymi, w centrum fabuły stawiając prywatne śledztwo, dotyczące rzekomo samobójczej śmierci artysty. "Twój Vincent" ma wielkie szansę by zdobyć w tym roku statuetkę dla najlepszego filmu animowanego. Trzymam kciuki za wygraną.



WYRÓŻNIENIA:


- Cicha Noc, reż. Piotr Domalewski,
- Wind River, reż. Taylor Sheridan,
- Spider-Man: Homecoming, reż. Jon Watts,
- To przychodzi po zmroku, Trey Edward Shults,
- mother!, reż. Darren Aronofsky,
- Coco, reż. Lee Unkrich, Adrian Molina,
- Zabicie świętego jelenia, reż. Jorgos Lanthimos,
- Good Time, reż. Ben Safdie, Joshua Safdie,
- Król Artur: Legenda miecza, reż. Guy Ritchie,
- Okja, reż. Joon-ho Bong,
- Super Dark Times, reż. Kevin Phillips,
- 1922, reż. Zak Hilditch


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Featured Post

''Suspiria'' (2018), reż. Luca Guadagnino - recenzja

Przynajmniej raz w roku ma miejsce premiera filmu, który dzieli krytyków oraz widownie na dwa przeciwstawne obozy. Ci pierwsi zazwyczaj wyc...

Popularne posty

(C) Copyright 2018, All rights resrved Poza Kadrem. Template by colorlib